Są takie mecze, w których wszystko zaczyna się układać. Obrona funkcjonuje jak mechanizm, bramkarka dokłada swoje, a w ataku piłka krąży szybko i zdecydowanie. Wczorajszy mecz ELMAS – KPS APR Radom właśnie tak wyglądał.
Jedną z centralnych postaci tego widowiska była Matylda Mielewczyk. 11 bramek, pewność w kluczowych momentach i ogromna energia na parkiecie. Po końcowej syrenie to właśnie do niej powędrował tytuł MVP.
Rozmowa z Matyldą Mielewczyk
Matylda, gratulujemy tytułu MVP! Jakie emocje towarzyszyły Ci tuż po meczu?
Dziękuję bardzo! Zdecydowanie radość i duma z całej drużyny, bo wykonałyśmy kawał dobrej roboty na boisku.
11 bramek w jednym spotkaniu – czy to był Twój najlepszy mecz w tym sezonie?
Jeżeli chodzi o liczbę bramek, to nie. Myślę jednak, że na ocenę meczu składa się dużo więcej elementów niż zdobyte bramki. Przede wszystkim cieszę się, że mogę pomóc drużynie, ale wiem też, że zawsze znajdzie się coś do poprawy.
Co według Ciebie zadecydowało dziś o zwycięstwie?
Od początku narzuciłyśmy swoje tempo gry i wykorzystywałyśmy sytuacje w ataku. Utrzymałyśmy skupienie do końca i nie dałyśmy drużynie z Poznania się rozpędzić.
Czy czujesz, że zespół z każdym meczem robi krok w stronę awansu?
Myślę, że tak! Pokazujemy coraz lepszą piłkę ręczną i krok po kroku zmierzamy do celu.
Gdybyś miała opisać dzisiejszy mecz jednym słowem – jakie by to było?
Pełna dominacja.
Po takim meczu – świętowanie czy regeneracja?
Chwila świętowania, a potem regeneracja. Już za niecały tydzień daleki wyjazd do Szczecina i kolejna walka o trzy punkty.
Jak się czujesz w Radomiu? Twoja forma wydaje się stale rosnąć. Czy to znak, że zaaklimatyzowałaś się już na dobre?
W Radomiu czuję się bardzo dobrze. Można powiedzieć, że zaaklimatyzowałam się już na dobre. Cieszę się, że im bliżej decydujących spotkań, tym lepiej prezentujemy się na boisku. To dobry prognostyk na resztę sezonu i walkę o awans.
Nasza drużyna konsekwentnie buduje swoją pozycję w tabeli Ligi Centralnej i potwierdza, że walka o Superligę Kobiet to realny cel, a nie tylko ambicja.
Gramy dalej.
