Choć od dramatycznego meczu z MTS Żory minął już dzień, emocje wciąż są żywe. Świetny występ i kluczowe interwencje Natalii Kolasińskiej zostały docenione tytułem MVP, ale w drużynie nie ma miejsca na długie świętowanie.
Sprawdziliśmy, jak bramkarka przeżyła to spotkanie i z jakim nastawieniem zespół podchodzi do kolejnego meczu.
1. Po tak intensywnym meczu i rzutach karnych - co teraz jest silniejsze: emocje czy już pełna mobilizacja na środę?
Ogromne emocje towarzyszyły mi aż do momentu wyjścia z hali. Od tej chwili nastąpiła już pełna mobilizacja na środę - to, co było, zostawiłam w szatni i zaczęłam myśleć o kolejnym, środowym pojedynku.
2. W takich spotkaniach bramkarz żyje akcja za akcją - miałaś moment, w którym poczułaś: „to jest mój dzień”?
Przed samym spotkaniem czułam ogromne emocje. Już na rozgrzewce miałam przeczucie, że to może być mój dobry dzień. Dobrze czuję się w takich meczach, w których emocje i adrenalina są jeszcze większe niż zwykle. Odbijając pierwsze piłki i widząc, jak dobrze dziewczyny współpracują w obronie, czułam, że tego dnia dołożę swoją cegiełkę.
3. Bramkarz często „czyta” rywalki - co dziś funkcjonowało u Ciebie najlepiej w tym aspekcie?
Zawsze przed meczami analizujemy rzuty zawodniczek przeciwnika i w tym przypadku było tak samo. Byłyśmy przygotowane na to, gdzie poszczególne dziewczyny lubią rzucać. Nie zawsze, ale w wielu przypadkach się to sprawdziło. Dodatkowo, przy bardzo dobrze pracującej obronie, byłam po prostu tam, gdzie powinnam być.
4. Atmosfera na hali była wyjątkowa - słyszysz trybuny w takich momentach czy jesteś totalnie w „tunelu”?
Szczerze mówiąc, podczas akcji rozgrywanej przez przeciwniczki potrafię się „wyłączyć”. Natomiast od razu po interwencji, czy w momencie gdy dziewczyny zdobywają bramkę, słyszę salwę braw i okrzyków. To niesamowite uczucie, które jeszcze bardziej pobudza do walki.
5. Przed Wami mecz o wszystko - bardziej ekscytacja czy pełna koncentracja i spokój?
Ekscytacja towarzyszy mi już od dłuższego czasu - śmiało mogę powiedzieć, że od wygranej z Kielcami. Wyobrażam sobie, jak ten moment może wyglądać i to, że naprawdę piszemy historię radomskiego szczypiorniaka. Jestem bardzo dumna, że jestem częścią tej drużyny. Jeśli chodzi o aspekt sportowy - koncentracja przed meczem jest oczywiście na 100%. Przed nami ostatni trening i walka o marzenia. Obiecujemy, że damy z siebie wszystko i wspólnie będziemy cieszyć się z upragnionego awansu!
Przed drużyną kluczowe starcie. Zapraszamy wszystkich kibiców już w środę o godz. 19:00 na mecz z KPR START Pietrowice Wielkie - razem walczymy o kolejny krok w stronę marzeń!